|
„
|
|
|
MAJÓWKA W SŁOWENII
dzień drugi
opracowanie i zdjęcia: Ewa Hordyniak |
|
|
|
|

|
www.gliwiczanie.pl
|
|
|
|
|
|
Program na drugi dzień wycieczki to
Lublana, jaskinia Postojna oraz zamek w Predjamie. Ale
zaczynamy od śniadania - i tu parę słów o naszym hotelu.
W XI wieku osiedlili się tu benedyktyni. Wybudowali
klasztor pod wezwaniem św. Mikołaja. W związku z plagą,
która zdziesiątkowała mieszkańców Anakary w XVII wieku
zakonnicy musieli opuścić klasztor. Został on w 1741
roku zakupiony przez możną rodzinę Madonizzich, która
zmieniła go w swoją letnią rezydencję. Podczas wojen
napoleońskich dawny klasztor służył jako szpital
wojskowy. Po pierwszej wojnie światowej został utworzony
w nim hotel i stał się częścią nadmorskiego kompleksu
sportowo – wypoczynkowego, który dynamicznie rozwinął
się w kolejnych dekadach.
Pokoje, które nam przydzielono były obszerne, wygodne, z
tarasami i eleganckimi łazienkami. A jedzenie -
klękajcie narody... Wszystkie posiłki w formie bufetu -
do wyboru do koloru, dań tyle, że każdy najgrymaśniejszy
nawet turysta coś dla siebie znalazł. Można było się tak
opchać na śniadanie, że starczało do wieczora.... Tak
więc napchani śniadankiem ładujemy się do autokaru i
jedziemy do stolicy.
|
|
| |
 |
|
| |
|
|
| |
Na miejscu okazało się, że naszym przewodnikiem w
Lublanie jest licealista, przemiły chłopak z mieszanego
małżeństwa polsko-słoweńskiego, mówiący biegle w obu
językach. Fantastyczny młodzieniec, o wielkiej wiedzy,
świetnie przygotowany do swojej pracy. Spotkaliśmy się
pod cerkwią Świętych Cyryla i Metodego ale właściwe
zwiedzanie zaczęliśmy od placu Kongresowego. Plac
zbudowany został w 1821 roku i znajduje się przy jednej
z głównych ulic starego miasta. Kongresni trg
to popularne miejsce spotkań mieszkańców Lublany.
Plac jest ogromny, otoczony z trzech strony pięknymi
kamienicami, Uniwersytetem, Filharmonią oraz barokowym
Kościołem św. Trójcy. Tuż przy placu znajduje się park
Zvezda. |
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
| |
|
|
|
Przechodzimy kawałek dalej i trafiamy pod najstarsze
fragmenty miasta. |
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
|
|
|
Lublana powstała w miejscu rzymskiego miasta Emona.
Rzymianie opanowali ten obszar do 35 p.n.e. Wielkie
dalmacko-panońskie powstanie miejscowej ludności w
latach 6–9 n.e. i podjęte przeciw niemu działania
wymusiły założenie przy osadzie zimowego obozu (castrum)
dla żołnierzy uczestniczącego w walkach XV legionu. Po
zakończeniu działań wojennych miejsce to w latach 14–15
n.e. umocniono murami o licznych wieżach obronnych,
bramach i furtach, nadając Emonie charakter militarnego
centrum. Mur który widzimy na powyższym zdjęciu to
pozostałość rzymskiej Emony - miasta na planie
prostokąta.
A my idziemy dalej i po chwili wychodzimy na brzeg rzeki
płynącej przez środek miasta - Ljubljanicy. Nazwa miasta
pochodzi od nazwy rzeki, a ona najprawdopodobniej z
łaciny - "nad zalewiskiem". Rzeka ta ma ok 40 km i
siedem różnych nazw - wynika to z faktu, że płynie
częściowo na powierzchnia częściowo pod ziemią przez
jaskinie krasowe - ludność nadawała rzece różne nazwy
nie wiedząc, że to ten sam ciek raz pojawiający się raz
z znikający pod ziemią... |
|
| |
|
|
| |
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
| |
|
|
| |
Prowadzeni
przez naszego młodego przewodnika idziemy przez
najstarszą część miasta, gdzie możemy zobaczyć
najstarszy budynek pochodzący z 16-go wieku. Nie ma tu
starszych budowli, bo Słowenia leży na styku płyt
tektonicznych i często występują tu niewielkie
trzęsienia ziemi, a raz na 200 - 300 lat przychodzi
kataklizm niszczący wszystko... |
|
| |
|
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
|
|
| |
Następnie wychodzimy na główny deptak miasta,
gdzie podziwiamy budynek ratusza i dość
charakterystyczną fontannę. |
|
| |
|
|
| |
 |
|
|
 |
|
|
|
|
|
Fontanna Robba (Robbov vodnjak) to jedna z najbardziej
rozpoznawalnych ikon Lublany, będąca kwintesencją
barokowej elegancji i miejskiego dziedzictwa. Dzieło to
zostało stworzone przez włoskiego rzeźbiarza Francesco
Robbę i ukończone w 1751 roku. Inspiracją dla artysty
była słynna rzymska Fontanna Czterech Rzek autorstwa
Berniniego, jednak Robba nadał swojej pracy unikalny
charakter, dostosowując ją do lokalnego kontekstu.
Fontanna przedstawia trzech muskularnych mężczyzn,
symbolizujących trzy główne rzeki regionu: Ljubljanicę,
Sawę i Krkę. Postacie te otaczają dziesięciometrowy
obelisk, a całość spoczywa na schodkowej podstawie,
która ma nawiązywać do górzystego krajobrazu Krainy.
Wykonana z marmuru kararyjskiego i lokalnych kamieni,
gdyż jak twierdzi legenda trzy statki z dostawą marmuru
kararyjskiego zatonęły jeden po drugim i w końcu
zabrakło pieniędzy na więcej - dlatego resztę fontanny
wykonano z miejscowego kamienia...
Podchodzimy pod katedrę św. Mikołaja i podziwiamy monumentalną
brązową bramę, wykonaną z okazji wizyty papieża Jana
Pawła II w 1996 roku. To dzieło sztuki samo w sobie –
misternie zdobione scenami z historii Słowenii i
sylwetkami jej świętych. Jest tam ukryta ciekawostka -
głowa rzeźbiarza - autora bramy, któremu należy
pogłaskać nos.... |
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
|
|
|
|
| |
Idziemy dalej - na smoczy most. Zbudowany na początku XX
wieku, Smoczy Most był jednym z pierwszych żelbetowych
mostów w Europie i do dziś zachwyca swoją secesyjną
formą. Zaprojektowany został przez inżyniera Josefa
Melana, a ozdobiony przez architekta Jurija Zaninovicha.
Choć jego konstrukcja była wówczas nowatorska i śmiała,
to właśnie smoki – monumentalne, groźne, a zarazem
majestatyczne – uczyniły go ikoną Lublany.
Legendy mówią, że jeżeli dziewica przejdzie przez most,
to smoki poruszą ogonami. Według
innej miejscowej legendy, smok miał być pokonany przez
greckiego bohatera Jazona, który wraz z Argonautami
przepłynął tędy w drodze po złote runo. Odtąd smok stał
się strażnikiem miasta, a jego wizerunek znalazł się
również w herbie Lublany. |
|
| |
|
|
| |
 |
|
| |
|
|
|
Przechodzimy przez most, idziemy wzdłuż rzeki mijając secesyjne
zabudowania i docieramy na Plac Prešerena. |
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
|
| |
 |
|
|
|
|
|
Plac ten nosi nazwisko wielkiego poety słoweńskiego France Prešerena
(1800-1849). Jego poezja symbolizuje tęsknotę za miłością oraz
wolnością, to dlatego jeden z jego wierszy „Toast/ Zdravljica” stał
się hymnem narodowym Słowenii. Pomnik ku czci artysty wzniesiono w
1905 roku i jest dziełem architekta Maksa Fabiani oraz rzeźbiarza
Ivana Zajca. Układ Placu oparty jest na modelu włoskim, zdominowany
jest przez fasadę Kościoła Franciszkanów, który zbudowano w latach
1646-1660. Charakterystycznymi elementami Placu Prešeren są fasady
budynków “Ura” and “Centromerkur” w stylu Art Nouveau.
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
|
|
|
Preseren nazywany jest słoweńskim Mickiewiczem. I miał on swoją muzę
- 6 kwietnia 1833 Prešeren spotkał w kościele młodą, pochodzącą z
bogatej, kupieckiej rodziny Juliję Primic. Stała się ona jego muzą,
zaś owocem jego miłości do Julii jest Sonetni venec (Wieniec
sonetów), wydany w 1834 roku. Wiersze, wchodzące w skład
Wieńca wzbudziły złość matki Julii, która nigdy nie widziała w
Prešernie kandydata na zięcia. Chociaż France był bardzo zakochany w
Julii, ona nie przyjęła jego miłości i w 1839 roku wyszła za mąż za
bogatego szlachcica Josefa Anselma von Scheuchenstuela. Dopiero po
śmierci, gdy postawiono pomnik poety na
fasadzie pobliskiego budynku pojawiła się rzeźba z popiersiem Julii,
aby choć z pomnika Preseren mógł na nią patrzeć. Gdy pomnik
postawiono wzbudził on falę protestów jako gorszący - muza jest
jakby niedokładnie ubrana. A obok stoi kościół... Co bardziej
purytańscy mieszczanie ubierali muzę w jakieś szmatki. Na szczęście
z czasem przy pomniku wyrosło drzewo osłaniając muzę od strony
kościoła i problem się rozwiązał... |
|
|
|
|
|
Z placu tego w kierunku zamku prowadzi niezwykły potrójny most. Jego
podstawę stanowi stary kamienny most z 1842. W 1931 architekt Jože
Plečnik do istniejącego mostu dodał, po jego obu stronach, dwie
kładki dla pieszych. Powstał w ten sposób potrójny most
umożliwiający dostanie się do Starego Miasta. |
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
A my dostajemy czas wolny, co skwapliwie wykorzystujemy..... |
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
|
|
|
Jeszcze rzut oka na troszkę potworne rzeźby porozstawiane tu i
ówdzie |
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
|
|
|
Przechodzimy przez
park Tivoli - zielone płuca miasta, miejsce, w którym
codzienność zwalnia, a hałas ulic ustępuje szelestowi liści i
śpiewowi ptaków. Rozciągający się niemal od samego centrum stolicy
aż po wzgórza Rožnik, park jest nie tylko największym terenem
rekreacyjnym w Lublanie, ale też ulubionym miejscem wypoczynku
mieszkańców i jednym z najbardziej malowniczych zakątków miasta. |
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
I zapychamy do autokaru, bo już czas na następną atrakcję - jaskinię
Postojna.
Jaskinia w pobliżu miasta Postojna o długości blisko 20 km
udostępniona została turystom na początku XIX wieku. Jaskinia
została wydrążona w skałach przez rzekę Pivkę (dopływ Ljubljanicy).
Starym korytem tej rzeki przebiega trasa turystyczna, obejmująca
m.in. zadziwiające formy skalne, wielometrowe
żółto-beżowo-pomarańczowe nacieki, stalaktyty, stalagmity czy
kurtyny skalne. W jaskini panuje stała temperatura +8 °C. Pokonanie
trasy turystycznej o długości 5,5 km zajmuje tylko 1,5 godziny,
ponieważ 4-kilometrowy odcinek tzw. Starego Korytarza pokonuje się
kolejką elektryczną. Ściany przy wejściu do jaskini są
wyraźnie osmalone wskutek akcji słoweńskich partyzantów (z oddziału
dowodzonego przez dowódcę-Polaka), którzy w 1944 wysadzili
znajdujący się tu niemiecki skład paliw. Jedną z atrakcji
jaskini w Postojnej jest występowanie bezokiego płaza – odmieńca
jaskiniowego, zwanego przez Słoweńców ludzką rybką. Żyje on tylko w
podziemnych wodach dynarskiego krasu, a zobaczyć go można w
specjalnym podziemnym baseniku. Byłam już w wielu jaskiniach, ale
ogrom i bogactwo form w tej konkretnej daje pojęcie, jak piękne
rzeczy zrobi Natura, jeżeli dać jej czas....
|
|
|
|
|
|
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
|
 |
|
| |
 |
|
|
 |
|
|
|
|
|
Kolejka jedzie dość szybko - a to przez korytarza, a to
przez sale, chwilami odruchowo chowamy głowy bo strop wydaje się tak
niski - a tu dla odmiany kasków nie dali..... Ale w końcu dojeżdżamy
do stacji, wysiadamy i zaczynamy zwiedzanie - trochę nas poganiają,
co jest irytujące, bo widoki dookoła są fantastyczne, dech
zapierające i wzbudzające podziw. No ale liczy się czas - aby jak
najwięcej turystów przegonić przez jaskinię w ciągu dnia, bo liczy
się tylko zysk..... |
|
|
|
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
| |
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
|
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
|
|
| |
A jak już nas przegonili, następnie stłoczyli na stacji kolejki i w
końcu rozmieściwszy w wagonikach wywieźli na powierzchnię. |
|
| |
|
|
| |
 |
|
| |
|
|
| |
Przy stacji końcowej kolejki zobaczyliśmy winowajczynię - rzekę,
która wydrążyła w skałach te jaskinie... |
|
| |
|
|
| |
 |
|
| |
|
|
| |
Wychodzimy na zewnątrz, o dziwo nikt się nie zgubił, bo jeszcze
jeden punkt programu czeka na nas. |
|
| |
|
|
| |
 |
|
| |
|
|
| |
Predjamski Grad – czteropiętrowy zamek we wsi Predjama, pod
ponad stumetrową pionową skałą wchodzącą w skład wyżyn słoweńskiego
Krasu.
Zamek wbudowany był pierwotnie w XII wieku (wzmiankowany w 2 połowie
w. XIII) w obszerną jaskinię w skałach, zakrywając jej wejście. Jego
ślady widoczne są w głębi jaskini i wchodzą w skład poszczególnych
zamkowych pomieszczeń. Później – około roku 1570 – został
rozbudowany do obecnego kształtu. Partie jaskini wykorzystywane
przez zamek mają połączenie z rozległym systemem korytarzy
jaskiniowych, które położone są w większości poniżej zamku. W
chwilach zagrożenia zewnętrznymi najazdami chroniła się tam
okoliczna ludność wraz ze swoim dobytkiem i inwentarzem. |
|
| |
|
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
|
|
| |
W XV wieku zamek był siedzibą legendarnego barona-rozbójnika Erazma
Lüggera, który – jak Janosik albo Robin Hood – grabił przejeżdżające
w pobliżu kupieckie karawany, a łupy rozdawał biednym. Podczas wojny
austriacko-węgierskiej (między cesarzem Fryderykiem III i królem
węgierskim Maciejem Korwinem) baron stanął po stronie Węgrów, co w
rezultacie doprowadziło do oblężenia w 1483 jego zamku przez wojska
austriackie pod dowództwem Gaśpera Ravbara z Triestu. Istnienie
podziemnych przejść pozwalało załodze zamku na w miarę swobodne, ale
skryte wychodzenie na zewnątrz i bezpieczny powrót z zaopatrzeniem.
Mając w ten sposób dostęp do świeżego mięsa, warzyw i owoców baron
Lügger drwił z Austriaków wysypując je im na głowy. Oblężenie trwało
rok, aż w 1484 baron został zdradzony przez kogoś ze swej służby i
został zabity przez austriacką kulę armatnią w chwili, kiedy
przebywał w latrynie. Sprzedajny sługa zapalił lampę wskazującą
Austriakom kierunek, w którym powinni strzelać. |
|
| |
|
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
|
|
| |
Szesnastowieczna rozbudowa zamku do współczesnego jego kształtu jest
dziełem jednego z kolejnych właścicieli – Ivana Kobenzla. Ukryte
przejście, którym posługiwał się Lügger zamurowano w XVII wieku,
posługiwali się nim bowiem również złodzieje wynoszący z zamku cenne
przedmioty. Hrabia Michael Coronini odziedziczył zamek w roku 1810,
a książę Alfred von Windischgrätz kupił go w 1846. Na początku XX
wieku rozpoczęto ponowną eksplorację podziemnych korytarzy,
rozpoczęto nawet układanie elektrycznej sieci oświetleniowej. Wojna
światowa jednak przerwała te prace. Dopiero po II wojnie światowej
speleologowie dokończyli eksplorację podziemi. Odtworzono dostęp do
zamku od strony jaskini, a korytarz nazwany imieniem Erazma
udostępniono do zwiedzania. |
|
| |
|
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
 |
|
| |
|
|
| |
Zamek stanowi prawdziwy labirynt, a łażenie po nierównych schodkach
wykutych w skale może wykończyć. Ale za to w ostatnim pomieszczeniu
przed bramą wyjściową spotkałam rezydenta tego zamczyska. Nawet dał
się pogłaskać.... |
|
| |
|
|
| |
 |
|
| |
|
|
| |
A my robimy ostatni rzut oka na dolinę rzeki Lokva, która wydrążyła
jaskinie wykorzystane do osadzenia zamczyska. |
|
| |
|
|
| |
 |
|
| |
|
|
| |
Wzgórze po lewej dokładnie stanowi dział wód Adriatyku i Morza
Czarnego. Rzeka Pivka, która wydrążyła niedaleką jaskinię Postojną
spływaja do Ljubljanicy, stamtąd do Sawy i przez Dunaj do Morza
Czarnego. Natomiast widoczna tu rzeka Lokva płynie do Adriatyku.
A my wsiadamy do autokaru i udajemy się do hotelu na obiadokolację.
Dzień był tak intensywny, że najedzeni po jednym małym piwku udajemy
się spać.... |
|
| |
|
|
| |
|
|
DALEJ
|